Idzie surowa zima? cz. 2


Austria pewniejsza niż Włochy?
W Austrii warunki narciarskie są zawsze pewniejsze niż we Włoszech– taka jest popularna opinia. Popularna, czyli maksymalnie uproszczona. W ubiegłym roku, przez część sezonu, śniegu we Włoszech było pod dostatkiem, w czasie kiedy Austria cierpiała z powodu skąpych opadów. Austria i Włochy to znacząco różniące się obszary klimatyczne. Klimat po północnej stronie Alp zbliżony jest do polskiego i kształtują go głównie przewalające się co chwilę niże znad Atlantyku, które w zimie dają znacznie mniej opadów niż w lecie (!). Dla odmiany opady po stronie włoskiej są najczęściej wynikiem niżów śródziemnomorskich. Takie niże przetaczają się rzadziej niż te atlantyckie, ale niosą często znacznie więcej opadów (docierają czasem do Polski i to one są głównym sprawcą czerwcowych powodzi). Ostatnie, tragiczne w skutkach powodzie w Genui spowodowane były także przez nie. W Genui lało, ale proszę zobaczyć, co podziało się w Alpach zachodnich:
Sestriere:



oraz dolina Aosty – Cervina:

A tymczasem w Zillertalu (podobnie z resztą jak w Dolomitach):
Prawdą jest natomiast, że temperatury po włoskiej stronie są z reguły wyższe niż po północnej. Alpy są naturalną barierą dla spływu zimnego powietrza z północy, choć i tu zdarzają się anomalie. Kiedy w ubiegłym roku w styczniu przebywałem w Turynie, stacje telewizyjne informowały przerażonych Włochów o niespotykanych spadkach temperatur: w niektórych rejonach górskich Trentino odnotowano nawet – 40 C, co wydaje się zupełnie abstrakcyjne. Statystycznie natomiast, w grudniu i styczniu temperatury w Weronie są średnio o 3-4 stopnie wyższe niż w Innsbrucku, więcej (aż o 20%) jest także dni słonecznych. Jeśli chodzi jednak o opady, to twarde dane nie potwierdzają powszechnych przekonań: w grudniu w Weronie pada o 10% więcej, a w marcu aż o 40% więcej. W Weronie, mieście położonym tuż pod Alpami może lać, ale w pobliskich górach te opady przekładają się na lepsze warunki śniegowe na wiosnę.
Koniec sezonu.
Od razu powiem, że wiosenne free ski (ok. 17 i 24.03) to moja ulubiona pora na narty. Długie dni, duże szanse na słońce, w górze zima a na dole pachnie wiosną. Pokrywa śnieżna jest ubita i pewna po całym sezonie, a do tego, jeśli dopisze szczęście, przychodzą obfite opady zapewniające jazdę na świeżym puchu. Faktycznie, bywa i tak, że na przełomie marca i kwietnia przychodzi znaczne ocieplenie. Wtedy po prostu trzeba wstać rano, bo jazda do pory lunchu jest niemal zawsze dobra. Mimo wszystko są to wysokie góry i nawet, jeśli w dzień jest ciepło to temperatury nocą spadają poniżej zera, umożliwiając znakomite przygotowanie tras. Mój idealny model to poranna jazda na stokach południowych, a po lunchu przenosimy na stoki północne.
Uważać na warunki trzeba tam, gdzie do jazdy niezbędne jest otwarcie wszystkich tras. Jeśli ktoś chce  jeździć na przełomie marca i kwietnia wykręcając kółeczka wokół Sella Rondy (co uważam za dziwny sport), powinien być ostrożny - odcinki o ekspozycji południowej mogą być czasem nieprzejezdne.
Osobiście, od kilku lat upodobałem sobie marcową jazdę w Vialattea/Sestriere. W zeszłym roku warunki były absolutnie perfekcyjne. A najcudowniejsze jest to, że na stokach tego regionu w drugiej połowie marca, poza weekendami kiedy przybywają Turyńczycy, bywa naprawdę pusto: nie raz dziwiłem się patrząc na trasach Sansicario na sielski obrazek: kocioł wielkości Goryczkowego, a w nim 1 narciarz.
Oficjalne zamknięcie tras narciarskich wyznaczane jest co roku w nieco innym terminie. W Dolomitach jest to średnio połowa kwietnia, ale poszczególne doliny ustalają różne daty. W tabelach cen karnetów niekiedy w ogóle nie jest podawana data zamknięcia a tylko enigmatyczne „do końca sezonu”. W tym roku przyjęto jednak wyjątkowo optymistyczne założenia. Np. Plan de Corones (Kronplatz) planuje jazdę do ok. 20.04 a Cortina d’Ampezzo nawet do końca kwietnia. Skąd ta zmiana, czyżby wiedzieli, że idzie surowa zimaJ? Moim zdaniem kluczowy jest termin Świąt.  Wielkanoc wypada w tym roku 8-9 kwietnia, a dla Włochów jest to czas tradycyjnie spędzany poza domem. Konsorcja dołożą więc wszystkich sił, żeby trasy były przejezdne w okresie świątecznego najazdu turystów. Podobnie postępuje konsorcjum Skirama: Val di Sole, Madonna, Pinzolo, Tonale etc., wyjaśniając że ceny karnetów z rubryki „niski sezon” obowiązują od 11.03 „do końca”, ale nie później niż do 30.04 J. Marilleva-Folgarida robi nawet coś na kształt wielkanocnego free ski – karnet w cenie apartamentu/hotelu (na zasadach, które opisywałem we wcześniejszych artykułach). W żadnym razie nie można jednak traktować tych dat jako gwarantowanych, czy i jaka będzie jazda w kwietniu – okaże się pod koniec sezonu. Jednak dla Włochów, którzy przyjadą wtedy w góry rodzaj śniegu odgrywa wtórna rolę. Wykonają zapewne 2 poranne zjazdy i nie narzekając jeśli mało tras będzie otwartych położą się na leżaczkach. U nas także jeździ się, tradycyjnie już, na Kasprowym w weekend majowy i bywa to bardzo miłe.
Dobre źródła informacji.
Na koniec o tym, gdzie sprawdzać pogodę. Odradzam popularne portale. Najlepsze polskie źródło prognoz to new.meto.pl – portal meteorologiczny Uniwersytetu Warszawskiego: duży profesjonalizm i ciekawe wyjaśnienia. Nie sprawdzimy tam jednak prognoz długoterminowych, gdyż jako w pełni wiarygodne uważa się maksymalnie 3-dniowe. Jednak kiedy dominują układy wyżowe, można też zainwestować nasze zaufanie  w przewidywania o dłuższym horyzoncie czasowym. Zdecydowanie polecam włoski portal www.ilmeteo.it, gdzie znaleźć można prognozy 15-dniowe z uwzględnieniem wszystkich ważniejszych miejscowości Alp włoskich.
 Sam, przed wyjazdem na narty wpadam w nałóg codziennego odwiedzania tego portalu. Pomimo, że zdaję sobie sprawę, iż z dwutygodniowym wyprzedzeniem nie dowiem się niczego pewnego, to albo staram utwierdzić się w nadziejach na pogodę idealną albo liczę na to, że przewidywane paskudne warunki to tylko błąd w obliczeniach. Przypuszczam, że nie jestem w takiej zabawie odosobniony.

2 komentarze:

  1. Ciekawe, co z tymi mitami o ładnej pogodzie we Włoszech, a brzydkiej w Austrii? W moim ukochanym Zillertalu w lutym i w marcu nie trafiłam na brzydką pogodę, ale o Kaprun się róznie słyszy...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja ostatnio byłam na nartach w zachodniej Austrii, w Tyrolu. Pogoda nam dopisywała. Warunki do jazdy na nartach były bardzo dobre. Trzeba pamiętać, że zawsze trzeba być przygotowanym na każdą pogodę :)

    OdpowiedzUsuń